niedziela, 10 lutego 2013

Atrakcje - Parco Minerario Floristella Grottacalda

Każde biuro podróży  ma w wycieczkach fakultatywnych "Sycylię nieznaną" - "Sicilia incognita". Polega ona pokrótce na jeździe klimatyzowanym autobusem po Parku Madonie i wizycie w Castelbuono na obiad. Nie jest to nasz sposób podróżowania. Wolimy sami kupić bilet na autobus, pojechać stopem lub wynająć samochód. Tak można lepiej poznać ciekawych ludzi oraz klimat Sycylii.

W moich postach będę starać się opisywać prawdziwe, nieznane lub mało odwiedzane atrakcje sycylijskie. Takie, które w ogóle nie występują w przewodnikach, lub jest o nich tylko krótka wzmianka.

Dzisiaj pierwsza atrakcja - ukryta, o której nie znajdziemy żadnej informacji w przewodniku. Jak tam trafiliśmy? Przypadkiem, w drodze samochodem z Piazza Amerina do Enny. Mój mąż poczuł zapach żywicy z drzew iglastych, zawrócił na drodze i zjechał w boczną drogę. Na mapce zaznaczyłam lokalizację atrakcji, którą jest park, stara kopalnia siarki.

Tutaj jest link z map Google z trasą: >> klik <<

A więc, zaczynamy!


Obszar parku to 400 ha, ale najbardziej zainteresowała nas historia starej, nieczynnej kopalnia siarki. Od XVIII wieku była ona źródłem dobrobytu gospodarczego tego regionu. Niestety wiązało się do z dużym kosztem - wszystkie prace były wykonywane ręcznie, często przez dzieci. Praca była niebezpieczna, wyczerpująca i za niewielkie pieniądze. Wydobycie polegało na wkopywanie się poziomymi tunelami w górę i zbiór siarki, która później była wypalana.

Tunele wchodzące w górę.
Miejsce wypalania siarki.

Przez setki lat sposób wydobycia zmieniał się, powstawały sztolnie, taśmy transportujące, dodatkowe budynki.


Nad całym terenem góruje pałac właściciela, który już dawno stracił swoją świetność. Kiedyś była to letnia rezydencja właściciela, a wraz z upływem czasu i rozrostem kopalni stała się głównym biurem kopalni. 
Pałac
Jest to wyjątkowe miejsce, warte odwiedzenia!

sobota, 2 lutego 2013

Kąpiele siarkowe na wyspie Vulcano

Polecamy wizytę na jednej z wysp Liparyjskich (zwanych też Eolskimi) - Vulcano. Jest to moim zdaniem najlepsza wyspa na pierwszą wizytę na tym archipelagu.

Na wyspę dostać się można wodolotem z portu w Milazzo. Do samego Milazzo najlepiej przybyć najwcześniejszym pociągiem, aby jak najwięcej czasu spędzić na wyspie. Rozkład pociągów: http://www.trenitalia.com/ .

Z dworca kolejowego kursują regularne autobusy do portu, w weekendy darmowe. Jeżeli jest się większą grupą można pokusić się na podróż tutejszymi "taksówkami", czyli prywatnymi samochodami, których kierowcy proponują podwiezienie. Jest to całkowicie bezpieczne. Opłata wynosi 10 Euro, zawsze należy ją potwierdzić przed wejściem do pojazdu.

Po dotarciu do portu Milazzo należy udać się do biura jednego z przewoźników, aby kupić bilet na wodolot. Z portu kursują wodoloty różnych przewoźników. Ceny biletów są bardzo zbliżone i raczej wysokie! Około 15 euro za osobę w jedną stronę. Przejażdżka trwała około godziny w jedną stronę.
Strony przewoźników:


Ustica Lines:
Siremar:


Kiedy tam dopłynęliśmy, wypożyczyliśmy skutery aby objechać tę piękną wyspę.
Zażyliśmy również kąpieli siarkowej.. Vulcano to wyspa 'pachnąca' siarką. Znajdują się na niej tzw. fumarole czyli miejsca, przez które wydobywają się na powierzchnię gazy wulkaniczne.
W wyznaczonym kąpielisku można zażyć błotnej kąpieli siarkowej. Mimo zapachu, który pozostaje na naszej skórze na 2, 3 dni, polecam! Skóra staje się gładka i aksamitna. Kąpiele te poleca się także osobom z chorobami skóry.


Dzięki wycieczce skuterem odkryliśmy plażę wulkaniczną czarną jak smoła:)

Na tej plaży objawił się talent malarski mojego męża
Wycieczka skuterem po Vulcano
Czarna plaża.

Na koniec jeszcze jedno miejsce, które koniecznie trzeba zobaczyć, czyli czarna plaża z kamienia wulkanicznego. Jest ona po drugiej stronie wyspy, więc najlepiej dojechać skuterem. Nie jest ona tłoczna, z małą przystanią. Obok przystani znajduje się wspaniała, malutka restauracyjka. Pan z Cygarem w ręku smaży świeżo złowione ryby. Zobaczcie koniecznie! A jak już tam będziecie napiszcie w komentarzach swoje opinie :)

niedziela, 27 stycznia 2013

Koty, koty, koty.

Mało znanym faktem jest, iż oglądanie zdjęć kotów w Internecie pozytywnie wpływa na samopoczucie, co pośrednio przekłada się na długość życia.
W związku z tym ten post dotyczył będzie kotów, które uwielbiam i zawsze im robię zdjęcia.

Jak w każdym ciepłym klimacie można co rusz spotkać koty wylegujące się na słońcu lub się przed nim chowające.
Zaczynamy!

Rudy kot z wystającym językiem - Modica 2012

Łobuzy  z ulicy szukają zaczepki.

Rozmarzony kot patrzący w dal


Sfinks. Uciekł szybko po zrobieniu zdjęcia

Małe kotki. Uciekły jeszcze szybciej

Ciekawski

Na schodach w Erice

To już wszystkie koty, ale nie koniec wpisów na temat zwierząt. Miłego dnia!

niedziela, 20 stycznia 2013

Muzyczne inspiracje i jeden korek.

Tym razem chciałabym napisać trochę o muzycznych inspiracjach.

Nie będzie to jednak historia o tradycyjnej muzyce sycylijskiej, ale ogólnie o włoskiej wokalistce, którą poznaliśmy podczas przejazdu przez Palermo, w ogromnym korku.
Jadąc na zachód autostradą A19 i A29 trzeba przejechać przez stolicę Sycylii. W godzinach szczytu jest to nie lada przygoda. Sycylia, a w szczególności Palermo słyną z charakterystycznej kultury jazdy. Trzy pasy ruchu zwykle zamieniają się w pięć pasów plus dwa strumyki skuterów i motocykli. Co jakiś czas jakiś tutejszy kierowca, którego samochód jest wart mniej niż 300 Euro i jest cały odrapany, nagle wpycha się pomiędzy pozostałe samochody i jeżeli nie chce się stracić lusterka trzeba zjechać i zrobić mu miejsce jak pojazdowi na sygnale.
Jest to dość stresująca przygoda, którą mój mąż znosi z uśmiechem. Wypożyczony samochód zawsze ma "Full Coverage" , które powiększa opłatę dwukrotnie ale daje spokój ducha.

No i tak sobie jedziemy, słuchamy radia, aż tu nagle z głośników zaczyna lecieć piękna włoska piosenka. Jesteśmy zachwyceni, a w okolicznościach, w których się znajdowaliśmy piękny głos wokalistki działał kojąco.
Zapamiętujemy kilka słów z refrenu, za 10 godzin w hotelu, gdzie jest Internet będziemy mogli je wyszukać.
O dziwo, po całym dniu zwiedzania, wieczorem nadal pamiętamy te słowa: "L'amore un altra cosa".
Szybkie wyszukiwanie na youtube i mamy ją!

Po powrocie do Polski kupiliśmy płytę i przypadła nam do gustu. Posłuchajcie koniecznie!

piątek, 18 stycznia 2013

Cerda

Pojechaliśmy tam gdyż jesteśmy smakoszami sycylijskiej kuchni. Sycylia słynie z upraw karczochów. W Cerda znajduje się wielki pomnik karczocha:) Odbywa się tam co roku festiwal karczocha. Na środku placu w centrum znajduje się wielki blaszany karczoch. Słyszeliśmy, ze serwują tam w lodziarniach lody o smaku karczocha. We wrześniu jednak ich nie było. Festiwal karczocha odbywa się w okolicach kwietnia. Odbywa się tam wtedy degustacja tych pysznych warzywa przy regionalnych tańcach i muzyce ludowej.
Cerda to jedno z tych miasteczek, które poza Festiwalem Karczocha nie są zbyt odwiedzane przez turystów. Zaparkowaliśmy nasz samochód i postanowiliśmy się przejść po miejscowości, a tak naprawdę po jedynej głównej ulicy, która zarazem jest ulicą przelotową. Byliśmy niemałą atrakcją, wszyscy sklepikarze wychodzili zza swoich straganów i coś szeptali patrząc na nas. Dwoje ludków w krótkich spodenkach, czapeczki na głowach i skarpetki wysoko wyciągnięte :)

Usiedliśmy pod pomnikiem karczocha i podjadaliśmy lody w bułkach. Długo nie czekaliśmy, spostrzegł nas pracownik banku, który zamykał już oddział. "Coś się święci" - pomyśleliśmy, ale bankier poszedł do straganu z warzywami i jakoś o nim zapomnieliśmy. Dwie minuty później pojawił się przy nas i wręczył nam garść dziwnych, czarnych, zasuszonych strąków fasoli. Wykorzystaliśmy najbardziej znane nam słowo i prosto z mostu zapytaliśmy się: "mangiare?" Pokiwał głową, z jego ust popłynął potok włoskich słów, a my zrozumieliśmy, że to są jakieś sycylijskie owoce, działają wykrztuśnie, trzeba je po prostu jeść, a pestki wypluwać na ziemię (co pięknie zaprezentował przy schodach kościoła).
Długo tak gaworzyliśmy, ledwie się rozumiejąc, gdyż nasze słownictwo zamyka się może w 20 słowach, ale było przyjemnie. Na koniec, gdy wsiadał na swój skuter, zapytaliśmy ponownie, wykorzystując słowo numero uno, czyli: "Dove mangiare?".
Sympatyczny Pan dał nam swoją wizytówkę, przekazał, że właściciel nieodległego Agroturismo to jego znajomy i wskazał nam drogę. Ale o tym następnym razem ...

Po powrocie do Polski, korzystając z wujka Googla znaleźliśmy owoc, który otrzymaliśmy na schodach kościoła w Cerda. Jest to owoc drzewa świętojańskiego. Oddzielny post na jego temat może w przyszłości opisze mój mąż!
pomnik karczocha w Cerda



piątek, 11 stycznia 2013

Rajd samochodowy po Sycylii, retro auta

Każdego roku będąc na Sycylii natykamy się na rajd samochodowy. Uczestnicy to Francuzi, którzy odbywają rajd wyznaczoną trasą ale co najważniejsze zabytkowymi autami.
Samochody są przepiękne!
Co roku mają ustaloną jakąś trasę, my zawsze trafiamy na te piękne auta we wrześniu w Cefalu.











piątek, 4 stycznia 2013

Saliny w Trapani

Do Trapani udaliśmy się specjalnie aby zobaczyć saliny. Odbywa się tam produkcja soli kamiennej poprzez odparowanie wody z solanki, która pochodzi z Morza Śródziemnego. Widok jest bardzo interesujący -  to szereg płytkich zbiorników wodnych o regularnych kształtach. Zajmują one dużą powierzchnię. Poszczególne zbiorniki pooddzielane są od siebie kamiennymi groblami.
Część z nich stanowi obszar muzealny, duża część wciąż funkcjonuje.
Widoczne są muzealne młyny. Wejście jest darmowe. Saliny znajdują się w pobliżu portu w Trapani.